POWRÓT

Zagląda ktoś tutaj jeszcze? Długo myślałam, nad tym blogiem i zdecydowałam się, że spróbuje wrócić z opowiadaniem, ale oczywiście muszę najpierw się dowiedzieć czy ktoś tego chce :)

Mogłabym dokończyć to fanfiction - chociaż za bardzo nie chcę, bo gdy przeczytałam to teraz to dopiero zauważyłam jakie to jest okropne.

Lub zacząć nową historię - wolałabym rozpocząć wszystko od początku, bo sama już troche lepiej pisze (xd) i nowe fanfiction mogłoby być o wiele lepsze niż stare :)

Dajcie mi znać, czy ktoś jeszcze chciałby to czytać :)

fuckyeahbompark:

;A;

ROZDZIAŁ 21.

- Chcesz żeby cię odwieźć? - zapytał Jiyong.
- Jasne. - udałam się na przedpokój i zaczęłam ubierać buty. Za mną podążyło Smoczysko. Gdy ubraliśmy się, w ciszy ruszyliśmy w stronę garażu. Wyszliśmy przed wielki budynek i skręciliśmy w lewo pod rząd wielkich czarnych drzwi. Dotarliśmy do tych właściwych, złapałam za klamkę i otworzyłam, ale jednak nic nie zobaczyłam. Dopiero po chwili przypomniało mi się dlaczego jest tak ciemno.




-FLASHBACK-




 - Uspokójcie się! Zaraz coś rozwalicie! - krzyknęłam do chłopców.
- Daj spokój! Raz się żyje! - wydarł się Daesung.
- W końcu ktoś musi przyznać mi racje, że baseball w garażu to czysta głupota.
- Chyba nikt z nas. - zaśmiał się Dae.
Ich zabawa jednak nie trwała długo, bo nagle piłka trafiła w żarówkę i nagle ogarnęła nas ciemność.
- Yhhh..no to ten. - mruknął Dragon.
- Ktoś jest głodny? - zapytał Choi.
- Zapomniałem, że umówiłem się z Chaerin, to ja spadam - ulotnił się Taeyang.
- Gdzie moja panda?! - histeryzował Seungri
- O kurczę telefon mi dzwoni, muszę odebrać. - wybiegł Daesung.
- Ja już nic nie mówię. - powiedziałam i wysłałam im spojrzenie typu ' A nie mówiłam? "




-FLASHBACK-




Trochę się zamyśliłam, więc chłopak musiał to wykorzystać.
- AA! Pająk ci chodzi po plecach!! - krzyknął.
- Co? Gdzie?! Zdejmij go proszę!!!!! - zaczęłam panikować.
Jednak Jiyong tylko turlał się ze śmiechu.
- OHMAHGAH buahaahahahaha gdybyś tylko buahahahaha zobaczyła swoją reakcje buahahaha. - śmiał się.
- Skończyłeś? - zapytałam, chciałam być już w domu.
 - Poczekaj buahahahahahaahahahahhahahahabuahahahaha. - wywróciłam oczami.
- Dobra już. - uśmiechnął się chłopak i ruszył w stronę drzwi od kierowcy.
- Nienawidzę cię! - powiedziałam w żartach.
- Nie prawda - mrugnął w moją stronę.
- A właśnie, że prawda!
- Nie mogłabyś mnie nienawidzić! - stwierdził Jiyong.
- A niby dlaczego? - Obróciłam głowę i spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
- Bo mnie kochasz! - po tych słowach chłopak szybko wsiadł do samochodu, żebym nie mogła nic na ten temat powiedzieć. Teraz to go już nienawidziłam!
- A właśnie, że cię nienawidzę! Grrrr! - tupnęłam nogą i wsiadłam do samochodu,
Dragon odpalił silnik i włączył radio. Samochód wypełnił się muzyką z jego solowego albumu.
- Ten to ma ego. - pomyślałam.
Gdy skończył się "Heartbreaker", usłyszałam pierwsze nuty piosenki 'Hello" z Sandarą. Lekko wywróciłam oczami. Tylko dlatego, że od razu ta piosenka kojarzy mi się ze wspomnieniami. Pamiętam jak Jiyong spędzał w studiu z Sandarą całe dnie, aby nagrać te piosenkę. Wtedy czułam się zagrożona.. Kocham Dare jak swoją własną siostrę, ale... jego też.
- Bom? - odezwał się chłopak.
- Tak? - odwróciłam głowę w jego stronę.
- Czy kiedykolwiek mi wybaczyłaś? - zaskoczył mnie.
- O czym ty mówisz? - chciałam się upewnić, o co mu chodzi.
- O tym, że tak łatwo się poddałem.. - zatrzymałam wzrok na podłodze.
- Uwierz..byłbym teraz z tobą.- po tych słowach spojrzałam na niego ponownie.
- Tak, tak, ale prezes zakazał nam się spotykać, rozumiem. Skończyliśmy? - nie chciałam drążyć tego tematu.
- On mi kazał spotykać się z Sandarą.. to nie był mój wybór. - warga zaczęła mu lekko drżeć.
- Oh, ale już wszystko jest dobrze. Ty już nic do mnie nie czujesz, a to chyba najważniejsze? - powiedziałam łamiącym mi się głosem.
Po moich słowach, chłopak wbił wzrok w drogę przed nami, dopiero po chwili odezwał się.
- Czy tylko muzyką mam do ciebie mówić?- tak to prawda, Ji jest dobry w pisaniu miłosnych piosenek, ale one chyba nie mogą być wszystkie o mnie?
- Przy tobie chciałbym być sobą. Tak jak dawniej.
- Przecież jesteś. - powiedziałam.
- Nie, nie jestem. - odparł krótko po czym mówił dalej.
- Gdybym był.. mógłbym robić tak..- po tych słowach wyciągnął swoją rękę w moją stronę i złapał czule moją dłoń delikatnie gładząc ją kciukiem.
Zadrżałam pod jego dotykiem.
Po chwili opamiętałam się i odsunęłam swoją rękę. Chłopak spojrzał na mnie zaskoczony, ale nic nie powiedział tylko wbił swój wzrok w jezdnie. Reszta podróży mijała nam w ciszy.




G-DRAGON'S POV




*tik-tak-tik-tak* - co to za dźwięk?
Jechałem w ciszy i nasłuchiwałem. Ciche tykanie mnie rozpraszało. Rozejrzałem się po samochodzie, ale nic.
- Coś się stało? - zapytała cichym głosem Bom.
- Wszystko dobrze. - rozejrzałem się jeszcze raz i mój wzrok zatrzymał się na zegarku samochodowym. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że odliczał on czas do tyłu. Dopiero po chwili dotarło do mnie co się tak właściwie dzieje.
- Bom? Zrobisz to co ci powiem?
- Mm, zależy co powiesz. - powiedziała przegryzając seksownie wargę.
- Jak odliczę wyskocz z auta. - powiedziałem spokojnie.
- Co?! - odparła zdenerwowana.
- W samochodzie jest bomba, na trzy wyskoczysz z samochodu. 
- Ale.. - nie dałem jej dokończyć.
- Raz!
- Ji! - krzyknęła.
- Dwa!
- Trzy! Teraz Bom! - puściłem kierownicę i złapałem Bom w  pasie w tym samym momencie otwierając drzwi od strony pasażera i skacząc na trawę. W chwili, gdy zetknęliśmy się z ziemią, za nami wydobył się wielki huk i wybuch. Stanąłem na równe nogi i wpatrywałem się w palący samochód. Całe szczęście jesteśmy na odludziu.
- Nie wierzę.. - zacząłem.
- Ji, jak to? - spytała słabym głosem dziewczyna.
- Nie mam bladego pojęcia.




BOM'S POV




Udawałam, że jestem zaskoczona, lecz tak na prawdę nie byłam. Chłopaku Twój przyjaciel jest kryminalistą czego się spodziewałeś? A no tak, zapomniałam. Przecież on to trzyma w tajemnicy przed najlepszymi przyjaciółmi. Co powinnam teraz zrobić? Mimo tego, że byłam zła, nadal pamiętałam on tym, że mój przyjaciel nie może być wplątany w sprawę z policją. Musze wymyślić coś, żeby Dragon nie zadzwonił na policje. 




G-DRAGON'S POV




I co ja teraz powiem Bom? Nie mogę jej przecież powiedzieć, że mamy w zespole gangstera. 'Gangster' - pff co ja w ogóle pieprze? Jednak to nie zmieni faktu, że naraził życie Bom. Co gdybym nie zauważył zegarka? Oboje bylibyśmy już po drugiej stronie. Tym razem przesadził, nie obchodzi mnie kto podłożył tą bombę. On za to zapłaci..




______________________________________________________________________________

Witajcie! :) Przepraszam, że musieliście tyle czekać, ale niestety straciłam WSZYSTKIE rozdziały, które napisałam :| I wszystko będę musiała pisać po raz 69696969 x_x Ten rozdział pisałam z pamięci i nie wyszedł taki dobry jak za pierwszym razem :c Wstawiłam go żebyście nie uschli mi z głodu XD Jednak zanim ja napisze znów te kilka rozdziałów do przodu to uhu trochę czasu minie jednak postaram się wstawiać wam jakieś one-shoty :)


CZYTASZ = KOMENTUJESZ



ROZDZIAŁ 20.

Obudziło mnie szturchnięcie w ramię. Otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam przed sobą uśmiechniętą twarz Seungri’ego. Od razu wyluzowałam się, bo myślałam, że zobaczę zdenerwowaną twarz TOP’a. Podniosłam się i ziewnęłam. Rozejrzałam się po otoczeniu i zamarłam. Myślałam, że mój koszmar się już skończył a okazuje się, że to była tylko rozgrzewka.
- Co ja robię w pokoju Tabiego?! – powiedziałam zdenerwowanym głosem.
- Bom, Bom uspokój się! – zaśmiał się z mojej reakcji.
Spojrzałam na niego z nadzieją, że nie okaże się, że on też jest mordercą.
- Choi powiedział, że pojechał wczoraj do studia, aby zobaczyć czy już wyszłaś, ale zastał cię śpiącą w garderobie więc wziął cię do nas, bo nie chciał budzić dziewczyn. – powiedział rozbawiony.
No nieźle to wymyślił ,na pewno lepiej niż ja bym nakłamała.
- Gdzie jest Ji? – poczułam nagłą potrzebę zobaczenia jego twarzy.
- Jest w kuchni i robi ci śniadanie – powiedział i pomógł mi wstać.
Miałam na sobie jeszcze sukienkę z występu. Musiałam wyglądać jak kobieta lekkich obyczajów.
Gdy dotarłam do kuchni i zobaczyłam uśmiechniętą twarz Jiyonga od razu poprawił mi się humor, ale gdy weszłam głębiej do pomieszczenia zobaczyłam, że nie jest sam.
- Kosmita już wstał! – usłyszałam głos Tabiego.
- Ughr! – tupnęłam nogą, bo nie nawidziłam jak mnie tak nazywał.
- Sam jesteś kosmitą! – powiedziałam i usiadłam przy stole.
- Spokój ,spokój – powiedział smok stawiając przede mną talerz z jajecznicą.
Uwielbiam jego jajecznicę.


-FLASHBACK-

- Kochanie wstawaj! Mam dla ciebie obiecane śniadanie do łóżka! – usłyszałam jego cudowny głos i otworzyłam oczy uśmiechnięta.
Zobaczyłam jak stoi nade mną z tacą pełną jedzenia.
- Dotrzymałeś obietnicy! – powiedziałam uśmiechnięta.
- No pewnie! Jak mógłbym zapomnieć! – powiedział i podał mi tacę.
- Ale ty już nie zdążysz zjeść w łóżku. – powiedziałam zawiedziona.
- Jak to nie! – krzyknął szczęśliwy i wybiegł z pokoju. Po chwili wrócił z drugą tacą i położył się koło mnie.
- Spryciarz. – powiedziałam i dałam mu całusa w policzek.
- Mam nadzieje, że ci zasmakuje moja jajecznica! – powiedział z nadzieją.
- Robisz lepszą jajecznicę niż moja mama, a nie wiem jakim cudem, bo to tylko jajecznica. – powiedziałam z pełnymi ustami.
- O nie kochanie! To jest G-Jajecznica! – zaśmiał się i zabraliśmy się za jedzenie.




-KONIEC FLASHBACKU-




Ze wspomnień wyrwał mnie głos Taeyanga.
- Ja wychodzę! Nie wiem kiedy wrócę! – po czym trzasnął drzwiami.
Nagle przez salon przebiegł Daesung ze..skarpetką na głowie?
- Dae! Ogarnij się i oddawaj mi tą skarpetę! – krzyknął Seungri.
- To sobie ją weź! – mówiąc to pomachał komicznie głową.







Taeyang’s POV


Szedłem ulicą i skręciłem w ciemny zaułek. Już z daleka widziałem, że osoba na którą czekałem już tam jest. Podszedłem do gościa w czarnym kapturze i się odezwałem.
- Masz towar?
- Inaczej by mnie tu nie było. – zaśmiał się zachrypniętym głosem i dał mi paczuszkę.
- Ostatnio zapłaciłem z góry. – Mój dostawca kiwnął głową i zniknął w cieniu.
Schowałem towar pod kurtkę, aby nikt się nie zorientował po czym skierowałem się z powrotem do domu.


ROZDZIAŁ 19.


To był on, to on mi dziś powiedział, że mam ładne nogi w sukience.
- T-T-Tabi? – wykrztusiłam prawie bezgłośnie.
Po chwili ciszy usłyszałam ten sam głos co w ciemnej uliczce, gdy byłam światkiem morderstwa.
- Co ty tutaj do cholery robisz?! – wykrzyczał.
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo szarpnął mnie za rękaw i pociągnął w przeciwną stronę.
Dopiero teraz zauważyłam, że w ręku trzymał odblokowaną broń.
Ciągnął mnie w nieznanym kierunku, po chwili zorientowałam się, że idziemy w stronę
jego auta. Gdy przeszliśmy przez ulicę i dotarliśmy pod jego samochód (który kupił sobie rok temu) on otworzył drzwi od strony pasażera i wepchał mnie do środka. Byłam przerażona tym co się dzieje. Gdy otworzyły się drzwi od strony kierowcy i chłopak wsiadł do środka, nawet na mnie nie spojrzał tylko odpalił samochód i ruszył przed siebie.
- Choi? – powiedziałam cichutko po chwili jazdy.
Widziałam jak napiął mięśnie, ale nie spojrzał na mnie i dalej jechał bez słowa. Przez 10 minut wierciłam mu dziurę w twarzy swoim wzrokiem.
- Zrób zdjęcie, zostanie na dłużej. -  odezwał się po raz pierwszy od momentu gdy weszliśmy do samochodu a raczej od wszedł, bo ja zostałam praktycznie do niego wrzucona.
Automatycznie odwróciłam wzrok i patrzyłam za szybę. Poczułam, że się czerwienie, bo teraz to on nie spuszczał ze mnie wzroku.  
- Jesteś zdenerwowana Park Bom. – powiedział spokojnie i wyciągnął ze schowka papierosa i zapalniczkę po czym zapalił.
- To takie dziwne, naprawdę. – powiedziałam sarkastycznie i wywróciłam oczami.
- Co widziałaś? – zapytał spokojnie, lecz wyczuwałam w jego głosie złość.
- Wystarczająco, żeby stwierdzić, że jesteś mordercą. – po tych słowach jego twarz przez sekundę wyglądała na smutną, ale po chwili pożałowałam, że to powiedziałam.
- Co to do cholery miało znaczyć!?! – wykrzyczał mi w twarz tak głośno, że nie mogłam usłyszeć własnych myśli.
- To co słyszałeś! Zapytałeś więc ci odpowiedziałam! – krzyczałam.
- Jestem mordercą tak? – powiedział tym razem bardzo spokojnym głosem.
- Nie wiem, ale na pewno bipolarnym* dupkiem. – powiedziałam po czym poczułam jak samochód gwałtownie się zatrzymał w wyniku czego wylądowałam prawie na szybie.
- Co ty powiedziałaś? – wysyczał przez zęby.
- Ja.. – nie zdążyłam dokończyć bo głośno krzyknął.
- Wysiadaj!
- Co? – powiedziałam z niedowierzaniem, bo staliśmy na środku drogi za miastem, na dodatek prawie w lesie.
- To co słyszałaś! Wysiadaj! – powtórzył nadal groźnym tonem.
Zaczęłam powoli wysiadać z samochodu, jednak zdziwiłam się gdy zobaczyłam, że on też wyszedł z auta.
Oddaliłam się trochę od pojazdu i poszłam w stronę drzewa, aby uspokoić się. Jednak Choi podbiegł do mnie i stanął na przeciwko.
- Naprawdę tak uważasz? – powiedział cicho.
- Co? – nie nadążałam za nim.
- Uważasz, że jestem mordercą dupkiem? – jego słowa zabrzmiały śmiesznie chociaż wiedziałam, że wcale nie żartuje.
- No cóż.. – ciągałam swoją odpowiedz na, którą czekał wpatrując się we mnie.
- Wykrztuś to wreszcie! Tak uważasz czy nie!! – wykrzyczał popychając mnie na drzewo napierając na moje ciało. Był niebezpiecznie blisko, aż czułam jego oddech na twarzy.
 - T-t-tak! Tak właśnie uważam. – powiedziałam spokojnie.
Odsunął się ode mnie ,aż poczułam ulgę, że to koniec. Ostatnią rzeczą, której potrzebowałam, to był wściekły morderca. Miałam lekkie poczucie winy, że nazywam tak mojego przyjaciela, którym nie wiem czy jest, ale na pewno był.
- Chodź. – powiedział wyciągając do mnie rękę.
- Gdzie? – zapytałam zdezorientowana.
- Jak myślisz? Do samochodu. – powiedział po czym zaśmiał się pokazując jego równe zęby.
- Boże, Bom jesteś idiotką. – uśmiechnął się.
Powiedział to (chyba) na żarty, ale zrobiło mi się przykro. Stary Tabi nigdy by mnie tak nie nazwał..

**

Jechaliśmy w ciszy, ale postanowiłam ją przerwać.
- Która jest godzina? – O rany Bom jesteś geniuszem, wspaniały temat rozmowy wybrałaś.
- Po czwartej rano. – odpowiedział uprzejmie.
- No to nie jest dobrze. Chaerin mnie powiesi nad swoim łóżkiem jeśli nie wymyślę czegoś dobrego na wymówkę. – powiedziałam poważnie.
Choi zaśmiał się pod nosem po czym spoważniał i odwrócił się w moją stronę.
- Tylko spróbuj komuś wygadać to nie tylko ja tu będę miał kłopoty. – powiedział z kamienną twarzą.
Ja tylko pokiwałam głową na znak, że rozumiem. Postanowiłam jednak dowiedzieć się czegoś więcej.
- Powiesz mi wreszcie co to było? Chyba nie chcesz żebym sama wymyślała sobie niestworzone historie? – zapytałam.
Usłyszałam jak nabiera powietrze.
- I tak będę musiał ci powiedzieć. – po tych słowach kontynuował.
- Siedzę w tym już siedem lat, czyli przed moją karierą i naszym poznaniem. – zatrzymał się i kontynuował dalej.
- Byłem trainee. Nie za bardzo podobało mi się to życie. Praca od rana do wieczora.. byłem przemęczony. – pokiwałam głową i dałam mu znak żeby mówił dalej.
- Postanowiłem, że się trochę rozerwę i poszedłem do baru. Tam poznałem kilku gości, okazało się, że mają kłopoty więc postanowiłem im pomóc w sprawie. Nie muszę ci chyba tłumaczyć z czym to było związane? – nie czekał na moją odpowiedz i opowiadał dalej.
- Gdy już wkopałem się w to za głęboko…było już za późno. Nie da się zrezygnować z tego interesu jeśli tylko się chce. Krótko po waszym dołączeniu do YG, ja zostałem głową gangu. Z racji tego, że nie miałem zamiaru rezygnować z marzeń postanowiłem prowadzić podwójne życie. Te nocne i dzienne. – tu zakończył.
- Ilu ludzi już zabiłeś? – spytałam ostrożnie.
- Czy to ważne? Nie zabijam bez powodu, jeśli ktoś nie wywiąże się z danej umowy musi za to jakoś zapłacić.
Powoli zaczęłam go rozumieć. Jeszcze opowiadał o swoich kolegach z grupy, ale nie słuchałam go za bardzo, bo odpłynęłam.


*bipolar - zaburzenie dwubiegunowe.
 _________________________________________________________________


No i jest kolejny rozdział (tak jak obiecałam)  *^^* 
Rozdziały będą pojawiały się co tydzień na początku weekendu :)